Czy inwestowanie w mieszkania na wynajem to jedyny sposób na dodatkową emeryturę?

Obserwując to co dzieje się w internecie i słuchając znajomych odnoszę niekiedy wrażenie, że polska kreatywność w zakresie zabezpieczenia emerytalnego ogranicza się zakupu na kredyt mieszkania pod wynajem i spłacania go do tej emerytury by potem przez kolejne lata dostawać parę groszy.

No może nie jest to takie parę groszy, bo w porównaniu z tym co jakiej emerytury z ZUS-u mogą się spodziewać dzisiejsi 30-40 latkowie, to nawet ten dodatkowy tysiak z wynajmu kawalerki w bloku jest godny uwagi. Tylko czy aby na pewno jest to najlepsze możliwe rozwiązanie? Bo na pewno nie jedyne.

Narodowa wiara w mieszkania na wynajem

Kolejni internetowi trenerzy, inwestorzy-celebryci i inni naganiacze przekonali niemal cały naród, że jedynym sposobem na dostanią emeryturę (nawet wczesną) jest inwestowanie w mieszkania na wynajem. Najlepiej poprzedzone zakupem ich książek lub szkoleń. Deweloperzy i pośrednicy również dorzucili swoje kilka groszy.

Rozmawiałem niedawno ze znajomymi (wszyscy jesteśmy ok. 30-tki) na tematy mieszkaniowo-domowe. Wszyscy mamy swoje niewielkie kawalerko-panieńskie mieszkania i wszyscy planujemy kiedyś budowę lub zakup czegoś większego.

Wygoda i brak kreatywności w sprawach mieszkaniowych

To napisania tego postu skłoniło mnie ślepe przekonanie moich znajomych do jednego słusznego modelu finansowego na przyszłość.

  • W młodym wieku udało się kupić mieszkanie na kredyt jeszcze po rozsądnych cenach i rozsądnym niewielkim metrażu. Takie które można w miarę łatwo wynająć i w miarę łatwo sprzedać.
  • Następnie zakładana jest rodzina i coraz częściej myśli się o większym lokum. I ten są dwie drogi.

A) Sprzedajemy ze sporym plusem obecne mieszkanie + zbieramy kasę, aby kolejne lokum kupić lub wybudować przy minimalnym kredycie, a przy odrobinie wysiłki i wielu kompromisach nawet bez.

B) Zostawiamy obecne mieszkanie na wynajem. Teraz będzie jakieś 200-300 zł. górki w miesiącu nad ratę kredytu jeśli będzie ciągle wynajęte. Na emeryturze będzie spłacone i da nam tego tysiaka na czysto co miesiąc. Zaciągamy kolejny kredyt po kurek za pełną zdolność kredytową na nowe mieszkanie lub dom.

Pierwszy model sprawia, że nie mamy mieszkania na wynajem, ale też relatywnie szybko pozbywamy się kredytów, obniżamy mocno miesięczne koszt.

Drugi zapewnia nam dodatkową emeryturę i ogromne obciążenia kredytowe niemal do końca naszej zawodowej kariery. Pytanie czy z ratami na poziomie 3-4 tysięcy miesięcznie, a może i więcej bo to wciąż dwa kredyty dożyjemy do tej emerytury.

Plan może i dobry, ale zakłada, że po drodze nic złego się nie wydarzy, bo nie uwzględnia najmniejszego marginesu błędu. Dlatego może warto zastanowić się nad innym zabezpieczeniem emerytalnym i najpierw zadbać o to by nie przeżyć najlepszych lat swojego życia z pętlą kredytów na szyi.