Weź kredyt na milion i zrób z siebie niewolnika

Ceny materiałów budowlanych rosną każdego roku o średnio 10%, a działki znikają z rynku często po kilku tygodniach o ile tylko znajdują się w modnych lokalizacjach. Nawet ograniczenie akcji kredytowej przez banki nie schłodziło skutecznie rynku budowlanego w Polsce.

Czy jednak już zawsze tak będzie i nigdy nie będzie taniej? Materiały i robocizna być może nie będą tańsze, ale słuchając znajomych, mam wrażenie, że nie tylko to decyduje o wysokich średnich kosztach budowy domu jednorodzinnego.

Pułapka zdolność kredytowej

Pomimo głosów ekspertów którzy zalecają ostrożne podchodzenie do zadłużania się, również na cele mieszkaniowe, ludzie nadal oceniają swoje możliwości przez pryzmat zdolności kredytowej.

Niestety jest to pułapka, w którą gdy wpadniemy zaczynamy balansować na cienkiej linie, z której możemy spaść w dowolnym momencie. Para pracująca na średnim szczeblu w dużym mieście, która na dodatek nie ma dzieci i innych zobowiązań bez problemu może uzyskać nawet milionową zdolność kredytową.

Czy to oznacza, że taką parę stać na budowę domu lub zakup mieszkania za okrągły milion? Niestety jest to jedynie złudzenie, któremu poddaje się wiele osób. Kredyt na milion złotych to nawet 5-6 tys. raty kredytu hipotecznego miesięcznie przez 25-30 lat!

Życie nie jest usłane różami i warto być przygotowanym

Sam fakt wzięcia kredytu na milion złotych nie sprawi, że od dziś nie dotyczą nas problemy zwykłych ludzi. A co może się zdarzyć zwykłym ludziom?

  • Urodzi się dziecko, dwoje, albo troje. Koszty kilkuosobowej rodziny potrafią być znacznie wyższe niż koszty bezdzietnej pary. Prywatne przedszkole potrafi kosztować nawet ponad 1000 zł miesięcznie.
  • Można stracić pracę i nie znaleźć od razu równie dobrze płatnej.
  • Można zachorować i stracić możliwość wykonywania pracy zarobkowej. Wiem, gdy jesteśmy młodzi wydaje nam się, że zawsze tak będzie i nigdy nie trafi nam się poważna choroba lub wypadek. Renta 1500 zł miesięcznie to nie wypłata w korpo w wysokości 6000 zł.

Można tak wymieniać bardzo długo, a to tylko złe rzeczy na które nie mamy wpływu. A co z naszymi marzeniami i celami?

  • Zawsze marzyłeś o własnym biznesie. Z kredytem na bańkę wziętym pod kurek, pracując na etacie raczej się na to nigdy nie zdecydujesz.
  • Myślałeś o przerwie w pracy i podróżowaniu przez pół roku po świecie? Może być ciężko. Kto zarobi przez te pół roku 30 tys potrzebne na spłacanie rat? I kto Ci zagwarantuje, że bez problemu wrócisz na to samo dobrze płatne stanowisko.
  • Marzyliście, że będziecie więcej czasu spędzać z dziećmi i wydłużycie urlop wychowawczy? Z tym również może być problem.

Zamiast stać się niewolnikiem, pod presją oczekiwań otoczenia, lepiej żyć z możliwością podejmowania swobodnych decyzji.